You are currently viewing Tokarka do drewna początkiem hobby

Tokarka do drewna początkiem hobby

Mój dziadek był prawdziwym pasjonatem pracy w drewnie. Każdą wolną chwilę spędzał w swoim przydomowym warsztacie, pracując nad jakimś meblem lub nową rzeźbą. Kiedy odziedziczyłem po nim dom, odziedziczyłem również i warsztat. Nigdy jakoś się tym nie interesowałem, ale szkoda było mi zostawić cały sprzęt na pastwę kolejnych warstw kurzu.

Tokarka do drewna i jej użytkowanie

tokarki do drewnaNa początek chciałem zbudować coś prostego – dlatego wybrałem stołek. Według dziadkowego podręcznika musiałem zacząć od „wytoczenia” nóg do stołka. Do tego oczywiście potrzebna była mi tokarka, czyli specjalne urządzenie pozwalające utworzyć z kawałka drewna walec. Dzięki specjalnym uchwytom drewno było stabilne w trakcie obrabiania, więc nie musiałem się martwić o nic więcej jak o poprawne uformowanie kształtu. Dziadek na szczęście miał tokarkę najnowszej generacji – taką z cyfrowym wyświetlaczem obrotów. Dzięki niej mogłem ustawić idealną prędkość do tego właśnie celu. Nie wszystkie tokarki do drewna go mają, dlatego uznałem się za prawdziwego szczęściarza. Zrobiłem więc wszystko zgodnie z podręcznikiem i zacząłem formować walec. Kilka pierwszych nóg stołka mi nie wyszło, jednak za szóstym razem udało mi się zrobić dość przyzwoitą nogę która prawdopodobnie była w stanie utrzymać siedzącą osobę. Następne wyszły jeszcze lepiej – ostatnia nawet za pierwszym razem! Potem wystarczyło przygotować siedzisko i połączyć wszystko w jedną całość.

Moja żona na widok stołka westchnęła i powiedziała, że bardzo popiera moje hobby, ale na pewno na stołku nie usiądzie ani ona, ani ktokolwiek. Potem kazała mi je wynieść z powrotem do warsztatu, ale jednocześnie zachęciła, by następne wyszło mi jeszcze lepiej. Uznałem to za swoistą zachętę, abym rozwijał swoje umiejętności!